
Kiedy usłyszysz ospektrometr masowy separator magnetyczny do separacji ziaren, pierwsza myśl to jakiś odcinek lub wysoce wyspecjalizowana rzecz. Tak naprawdę, jeśli kopać głębiej, chodzi o podstawową zasadę oczyszczania i separacji, która przeniosła się z przemysłu wydobywczego do sprzętu analitycznego. Wiele osób nadal uważa, że separacja magnetyczna dotyczy wyłącznie rudy żelaza lub złomu. Ale ta sama fizyczna zasada działaniaseparator magnetycznyleży u podstaw izolacji docelowych frakcji – tych samych „ziaren” – ze złożonej matrycy w celu późniejszej analizy spektrometrii mas. Chodzi o to połączenie, o problemy praktyczne i o to, dlaczego czasami proste rzeczy z jednej branży ratują sytuację w innej, i chcę spekulować.
Pracowałem z różnymi urządzeniami do kruszenia, przesiewania i przetwarzania i zawszeseparator magnetycznybyło kluczowym ogniwem w poprawie czystości koncentratu. Pomysł polega na oddzieleniu minerałów magnetycznych od niemagnetycznej skały płonnej. Wydawałoby się, co ma z tym wspólnego spektrometr mas? I pomimo tego, że przed wbiciem próbki do źródła jonów często trzeba ją „oczyścić”? ze składników matrycy, które będą zakłócać analizę. I tu z pomocą przychodzą metody wstępnego zatężania, w tym separacja magnetyczna, szczególnie jeśli mówimy o nanocząsteczkach czy obiektach biologicznych znakowanych znacznikami magnetycznymi.
W praktyce laboratoryjnej często spotyka się próbki gleby, próbki geologiczne, a nawet produktów spożywczych (tego samego ziarna), w których trzeba oznaczyć śladowe ilości pierwiastków lub związków. Matryca jest piekielna, widma przeciążone. Przygotowanie klasyczne – rozkład kwasu, ekstrakcja – jest długotrwałe i nie zawsze jest selektywne. A co jeśli spróbujemy użyć nośników magnetycznych z unieruchomionymi konkretnymi ligandami? Wyłapią z roztworu tylko niezbędne jony, tak jak bęben magnetyczny wyłapuje kawałki magnetytu ze strumienia kruszonej skały. Następnie nośniki te można łatwo rozdzielić w tym samym laboratoriumseparator magnetyczny, przemyć i wymyć docelowy analit do czystego roztworu przeznaczonego do wprowadzenia do spektrometru mas. Efektywność przygotowania próbki wzrasta o rząd wielkości.
To tutaj pamiętasz doświadczenie z tego „dużego”. przemysł. Załóżmy, że w zakładzie wzbogacania znajduje się separator oparty na potężnych magnesach neodymowychFirma LOGI. Niezawodna, trwała maszyna, która przez lata przejechała tysiące ton. A kiedy w laboratorium zaczynasz posługiwać się cienkimi prętami magnetycznymi do pobierania mikropróbek, łapiesz się na myśleniu: ale możesz skalować w obie strony. Jest tylko jedna zasada. Na ich stronie internetowejhttps://www.ljmagnet.ruWidać, że założona w 1993 roku firma wyrosła na dużego producenta sprzętu górniczego. A kiedy czytasz, że ich przedsiębiorstwo w Fushun produkuje do 4000 sztuk sprzętu rocznie, rozumiesz, że dużo wiedzą o separacji. Ich wiedza inżynierska w zakresie tworzenia stabilnych i wydajnych systemów magnetycznych stanowi gotową podstawę do rozwoju specjalistycznych rozwiązań dla laboratoriów analitycznych.
Ale nie wszystko jest takie gładkie. Przeniesienie zasady z hali produkcyjnej na biurko chemika analitycznego to cała historia. Głównym problemem jest skala i czystość procesu. W industrialnymseparator ziarna(w sensie ziaren rudy) najważniejsza jest wydajność i odporność na ścieranie. W laboratorium panuje absolutna czystość materiałów mających kontakt z próbką, aby nie wprowadzić zanieczyszczeń oraz precyzyjna kontrola pola magnetycznego do pracy z mikrogramami substancji.
Pamiętam, że próbowaliśmy zaadaptować jedną z metod magnetycznego testu immunologicznego do oznaczania mikotoksyn w ziarnie pszenicy. Konieczne było rozdzielenie kompleksów przeciwciał za pomocą znaczników magnetycznych. Do probówek wzięliśmy standardowy laboratoryjny separator magnetyczny. I stanęliśmy przed faktem, że w przypadku zawiesin lepkich skuteczność separacji znacznie spadła – takim medium było kruszony ziarno. Musiałem poeksperymentować z czasem ekspozycji, siłą magnesów i niemal potrząsaniem próbkami podczas separacji. Czy to jest właśnie moment, w którym teoretyczna prostota zderza się z praktyczną „nieidealnością?” próbka.
Kolejnym niuansem są same cząstki magnetyczne. W przypadku spektrometrii mas, szczególnie ICP-MS (plazma sprzężona indukcyjnie), bardzo ważne jest, aby nośnik był całkowicie rozpuszczony w roztworze eluującym lub nie przedostawał się do źródła, w przeciwnym razie gwarantowana jest awaria drogiego palnika plazmowego lub stożka. Dlatego też przywieszki magnetyczne czy sorbenty często wykonuje się na bazie polimerów z rdzeniem magnetycznym, które muszą być biokompatybilne i chemicznie obojętne. Tworzenie takich „inteligentnych” cząstek - to już na styku chemii, materiałoznawstwa i analityki, a tutaj niestety doświadczenie producentów magnesów przemysłowych nie zawsze ma bezpośrednie zastosowanie.
Mieliśmy projekt mający na celu określenie śladów metali ciężkich (ołowiu, kadmu) w ryżu uprawianym w pobliżu strefy przemysłowej. Klasyczne przygotowanie próbki – rozkład mikrofalowy – dało zadowalające wyniki, ale granica wykrywalności była na granicy wymaganej. Efekty matrycowe (głównie soli potasu i krzemu) tłumiły sygnał. Konieczne było wstępne zatężanie i oczyszczenie z matrycy.
Postanowiliśmy wypróbować metodę opartą na nanocząstkach magnetycznych pokrytych grupami tiolowymi, które selektywnie chelatują miękkie metale. Do kwaśnego pofermentu dodano zawiesinę cząstek, pozostawiono do związania, a następnie – co najważniejsze – rozdzielono przy użyciu domowego przepływuseparator magnetyczny. Konstrukcja, prawdę mówiąc, była zmontowana niemal na kolanie: magnesy neodymowe zamocowane były wokół cienkiej teflonowej rurki, przez którą pompowana była próbka. Zasada jest taka sama jak w przypadku separatora przemysłowego, tylko wielkości dłoni.
Wynik przekroczył oczekiwania. Udało się nie tylko obniżyć granice wykrywalności o rząd wielkości, ale także znacznie skrócić czas przygotowania próbki. Cząsteczki magnetyczne przemywano bezpośrednio w komorze przepływowej i można je było regenerować. Kluczowy był etap szybkiej i całkowitej separacji magnetycznej. Jest to przypadek, w którym wgląd w fizykę procesu w przemyśle ciężkim zapewnił proste i eleganckie rozwiązanie dla ultraczułego instrumentu analitycznego.
Obecnie na rynku dostępnych jest wiele komercyjnych separatorów magnetycznych przeznaczonych do laboratoriów: do mikropłytek, do pojedynczych probówek i systemów przepływowych. Jednak wiele z nich jest dostosowanych do biologii molekularnej (praca z DNA i komórkami). W przypadku zadań z zakresu chemii analitycznej, zwłaszcza związanych z przygotowaniem próbek do spektrometrii atomowej, wybór jest mniejszy. Często sprzęt jest albo zbyt „biologiczny”, albo zbyt prymitywny.
Wydaje mi się, że jest tu niezajęta nisza dla firm z wykształceniem inżynierskimFirma LOGI. Ich siła leży w projektowaniu niezawodnych systemów magnetycznych zaprojektowanych tak, aby wytrzymywały ciągłą pracę w trudnych warunkach. Gdyby ich eksperci, którzy wiedzą, jak zbudować efektywne pole magnetyczne do oddzielania ton rudy, usiedli z analitykami, mogliby stworzyć rzecz rewolucyjną: uniwersalne, wydajne, a jednocześnie precyzyjne laboratorium laboratoryjne wykonane z materiałów odpornych chemicznie.separator magnetyczny. Nie jest to zabawka do rzadkich operacji, ale narzędzie do rutynowego przygotowywania próbek. Biorąc pod uwagę ich skalę (140 000 m2 powierzchni, ponad 1200 pracowników, z których większość ma wyższe wykształcenie), zdecydowanie mają środki na tego typu prace badawczo-rozwojowe.
Idealnie takie urządzenie powinno być modułowe: wymienne bloki magnesów o różnej mocy i konfiguracji, komórki przepływowe o różnych objętościach, możliwość pracy w agresywnym środowisku. Aby analityk mógł ?konfigurować? separator dla konkretnego zadania: czyseparacja ziaren(w sensie cząstek) ze znacznikami magnetycznymi z zawiesiny lub stężenia jonów z roztworu. Niezawodność i prostota konstrukcji, odziedziczona od przemysłowych przodków, byłaby kluczową zaletą.
Wracając do pierwotnej kombinacji słówspektrometr masowy separator magnetyczny do separacji ziaren. To nie jest ciekawostka. To uderzający przykład tego, jak technologie z pozornie odległych branż – górnictwa i chemii analitycznej – zaczynają się łączyć. Jedno i drugie musi oddzielić to, co cenne od tego, co puste. Obydwa wymagają wydajności i czystości separacji.
Doświadczenie zgromadzone przez gigantów takich jak LONGI jest nieocenione przy rozwiązywaniu stosowanych problemów laboratoryjnych. I odwrotnie, prośby analityków o nowe, bardziej wydajne metody przygotowywania próbek mogą stymulować rozwój nowej klasy sprzętu. Być może kolejna generacja laboratoryjnych separatorów magnetycznych narodzi się nie w czystych pomieszczeniach start-upów biotechnologicznych, ale na deskach kreślarskich inżynierów przyzwyczajonych do widoku potężnych separatorów bębnowych w zakładach przetwórczych. I będzie to całkowicie logiczne. Przecież zadanie w zasadzie się nie zmienia – czy to tona koncentratu rudy żelaza, czy mikrolitr roztworu dla ICP-MS. Musisz niezawodnie, szybko i czysto przyciągnąć do magnesu to, czego potrzebujesz i usunąć wszystko, co niepotrzebne. Cała reszta to szczegóły implementacji.