
Kiedy o tym mówiądemagnetyzator transformatorowy, wielu od razu wyobraża sobie jakąś skomplikowaną instalację z wieloma regulatorami, prawie instrumentem naukowym. Tak naprawdę w warsztacie wszystko często sprowadza się do prostego, ale niezawodnego „pustego miejsca”? z uzwojeniami, których zadaniem jest usunięcie pola resztkowego zakłócającego dalszą obróbkę. Głównym błędem jest myślenie, że im mocniejszy, tym lepszy. Czasami zbyt duża moc może być tylko szkodliwa, szczególnie podczas pracy z małymi częściami lub złożonymi stopami.
Jeśli rozmontujesz typową jednostkę, która pracuje w naszym warsztacie od dziesięciu lat, nie zobaczysz niczego nadprzyrodzonego. Rdzeń jest oczywiście wyjątkowy – często wykonany ze stali elektrotechnicznej, ale montowany ze szczelinami lub według specjalnego wzoru, aby wytworzyć tłumione pole zmienne. Uzwojenia są tam, gdzie leży niuans. Nie wystarczy po prostu nawinąć miedź; ważne jest, aby obliczyć podziałkę i przekrój dla określonego standardowego rozmiaru produktu. Pamiętam jak na jednym ze starychdemagnetyzeryod LONGI uzwojenie zostało wykonane z myślą o dużych płytach, a gdy próbowano przepuścić partię małych tulejek, efekt był słaby - pole wydawało się „przelatywać”? przez.
Układ chłodzenia jest często wymuszony powietrzem. W zapylonych warunkach, jak w naszym zakładzie górniczo-przetwórczym, jest to słaby punkt. Wentylatory zatykają się, przegrzewają, tracą właściwości izolacyjne. Muszę go czyścić prawie co tydzień. Niektórzy koledzy zainstalowali dodatkowe filtry, ale spowodowało to zmniejszenie przepływu powietrza. Nigdy nie znaleziono idealnego rozwiązania, a jedynie regularna konserwacja.
Jednostka sterująca. Wcześniej często istniały proste ręczne regulatory napięcia, ale obecnie coraz częściej opierają się one na obwodach tyrystorowych z płynnym spadkiem prądu. Wygodny, ale trudniejszy w naprawie. Nawiasem mówiąc, dokumentacja transformatorów korporacji LONGI zawsze zawierała szczegółowe schematy, to pomogło. Na ich stronie internetowej https://www.ljmagnet.ru można znaleźć nie tylko katalogi, ale także uwagi techniczne dotyczące konserwacji - dla praktyka jest to cenniejsze niż błyszcząca broszura.
Naszym głównym zastosowaniem jest oczywiście obróbka rud. Po kruszeniu i separacji magnetycznej w sprzęcie produkowanym przez firmę LONGI, na rolkach, rolkach i samych elementach przenośnika może gromadzić się resztkowe namagnesowanie. Prowadzi to do tego, że małe cząsteczki ferromagnetyczne zaczynają przyklejać się w dowolnym miejscu, zatykać mechanizmy i zwiększać zużycie. Uruchommydemagnetyzator transformatorowy- i problem stopniowo zanika.
Ale są też mniej oczywiste scenariusze. Na przykład naprawa dużych silników elektrycznych koparek lub wiertnic. Po zdemontowaniu wirnika należy go również rozmagnesować przed wyważeniem i wykryciem wad, w przeciwnym razie odczyty przyrządu będą nieprawidłowe. Tutaj nie potrzebujemy już instalacji stacjonarnej, ale opcję instalacji mobilnej, którą można zwinąć na miejscu. Mieliśmy doświadczenie w korzystaniu z przenośnego kompleksu - wydajność była dobra, ale słabym ogniwem i często się wystrzępiły okazały się kable zasilające.
Kolejną kwestią jest rozmagnesowanie narzędzi pomiarowych i tnących. Po obróbce części na płytach magnetycznych wiertarki, frezy i zaciski mogą „złapać”? pole. Wydawałoby się, że to drobnostka, ale podczas prac precyzyjnych prowadzi to do błędów. Do takich celów mamy transformator stołowy małej mocy, który w zupełności wystarczy.
Najczęstszym błędem podczas uruchamiania jest nieprawidłowe ustawienie produktu w terenie. Transformator wytwarza kierunkowe pole tłumione, a jeśli część zostanie umieszczona nie wzdłuż linii energetycznych, ale w poprzek, efekt będzie znikomy. Musiałem szkolić nowych operatorów: najpierw na oko, potem przy pomocy kontrolnych opiłków żelaza – patrzysz, jak przestają się ustawiać.
Zły wybór trybu tłumienia. Nagła przerwa w dostawie prądu czasami powoduje jeszcze większe namagnesowanie niż wcześniej. Konieczne jest stopniowe zmniejszanie prądu do zera. W nowoczesnych modelach, na przykład dostarczonych przez naukową firmę elektromagnetyczną LONGJI z Shenyang, proces ten jest często zautomatyzowany, ale w starych konieczne było ręczne obrócenie reostatu, czując „na rękach”. Doświadczony serwisant po buczeniu transformatora mógł rozpoznać, czy proces przebiega prawidłowo.
Zaniedbanie kontroli. Po zabiegu konieczne jest sprawdzenie pola resztkowego za pomocą teslametru, przynajmniej prostego. Mieliśmy przypadek, że na skutek zużycia styków w regulatorze prąd spadał nieliniowo i partia krytycznych wałów poszła do montażu z polem. Następnie podczas testów pojawiły się problemy z łożyskami. Od tego czasu kontrola była koniecznością, pomimo pośpiechu.
Pracując przy sprzęcie górniczym wielokrotnie zetknęliśmy się z produktami Korporacji LONGI. Powstała w 1993 roku firma wyraźnie postawiła na fundamenty. Ichtransformatory rozmagnesowujące, które posiadamy na miejscu montażu separatorów, wyróżniają się właśnie przemyślaną konstrukcją na trudne warunki. Nie jakaś uniwersalna „pudełko”, ale urządzenie przejrzyście zaprojektowane z uwzględnieniem wibracji, zapylenia i przepięć w sieci warsztatowej.
Co ważne, ich dokumentacja zawsze zawierała nie tylko dane paszportowe, ale także zalecenia dotyczące napraw w terenie. Dla przedsiębiorstwa, w którym załoga liczy ponad 1200 osób, a ponad 60% to specjaliści z wyższym wykształceniem, taki szczegół jest logiczny. Rozumieją, że konserwacją sprzętu nie zajmie się abstrakcyjny „operator”, ale inżynier lub wysoko wykwalifikowany technik, który jest w stanie zrozumieć obwód.
Kiedyś skontaktowałem się z ich stroną internetową https://www.ljmagnet.ru, aby uzyskać poradę dotyczącą wymiany przełączników zasilania w starej jednostce sterującej. Nie spodziewałem się szybkiej odpowiedzi, ale dział techniczny przesłał nie tylko link do katalogu, ale skany obwodów z notatką, które analogi się nadają, a które nie. Świadczy to o systematycznej pracy z flotą sprzętu, nawet tym wypuszczonym dawno temu. Dla zakładu produkcyjnego, który produkuje około 4000 sztuk sprzętu rocznie, taka dbałość o już sprzedane produkty jest poważnym plusem.
Obecnie dużo mówi się o cyfryzacji i „inteligentnym” sprzęcie. W związku zdemagnetyzator transformatorowyto może być pomocne. Na przykład wbudowany czujnik magnetyzacji szczątkowej ze sprzężeniem zwrotnym, który sam wybiera czas trwania i siłę cyklu tłumienia dla określonej części. Rozwiązałoby to wiele problemów związanych z konfiguracją i kontrolą.
Ale są też wątpliwości. Każda elektronika boi się tego samego kurzu warsztatowego, zakłóceń elektromagnetycznych od mocnego sprzętu. Czy taki system będzie bardziej niezawodny niż sprawdzony sprzęt? ze sterowaniem ręcznym? Pytanie jest otwarte. Być może opcja hybrydowa: potężna część mocy – po staremu i sterowanie – za pomocą zdalnie chronionego pilota z możliwością rejestrowania parametrów dla każdej typowej operacji.
Kolejnym kierunkiem jest miniaturyzacja pod konkretne zadania. Nie wszystkie części można umieścić pod dużym elektromagnesem. Czasami potrzebne są kompaktowe cewki indukcyjne o złożonym kształcie, które można doprowadzić do szwu konstrukcji spawanej lub do wewnętrznej wnęki zespołu. Tutaj transformator pozostanie źródłem prądu, ale siłowniki się rozwiną.
Ostatecznie, niezależnie od tego, jak inteligentny stanie się system, fizyka procesu pozostanie taka sama: trzeba stworzyć pole, które przeorientuje domeny, a następnie płynnie zredukuje je do zera. A głównym kryterium dla nas w warsztacie była i pozostaje niezawodność. Dzięki temu po zmianie, w kurzu i wibracjach urządzenie włącza się i wykonuje swoją pracę bez długotrwałych ustawień. Najwyraźniej na tym właśnie skupia się LONGI, tworząc swoje urządzenia dla przemysłu wydobywczego. Prostota wykonania kluczowych komponentów, łatwość konserwacji i zrozumienie rzeczywistych warunków pracy - często jest to ważniejsze niż jakiekolwiek „inteligentne”. funkcje.