
Kiedy o tym mówiąusuwanie grubych zanieczyszczeń, wielu od razu wyobraża sobie zwykłe sieci lub osadniki. Ale w praktyce, zwłaszcza w górnictwie i przetwórstwie, jest to cała nauka. Częstym błędem jest niedocenianie ściernego działania tych samych zanieczyszczeń na kolejny sprzęt. Nie raz widziałem, jak przez źle zaprojektowany pierwszy etap czyszczenia pompy szybko się zużywały lub zatykały wymienniki ciepła. W tym przypadku ważne jest nie tylko „wyeliminowanie dużych”, ale także zrozumienie rozkładu wielkości cząstek, gęstości cząstek i ich kształtu. Od tego zależy wybór metody: przesiewanie, hydrocyklon lub, powiedzmy, separacja magnetyczna, jeśli mówimy o wtrąceniach ferromagnetycznych.
Wszystko zwykle zaczyna się od pomruków. Wydawałoby się, co może być prostszego? Ale tu uwaga: skuteczność przesiewania znacznie spada w przypadku dużej wilgotności materiału lub obecności frakcji ilastych, które po prostu przyklejają się do sit. Pamiętam incydent w jednym z zakładów przerobu rudy żelaza. Zainstalowali standardowe przesiewacze wibracyjne i po kilku tygodniach wydajność spadła o połowę. Okazało się, że ruda była mocno podwodna, a nadkładowe skały wytworzyły dużo drobnej gliny. Sithowie połączyli się w monolit i cały system się zatrzymał. Konieczne było pilne wprowadzenie etapu odwadniania wstępnego i przejście na sita z systemem czyszczenia kulowego lub wyzwalaczem ultradźwiękowym. To właśnie ten moment, w którym teoria odbiega od praktyki – na papierze skład frakcyjny jest idealny do screeningu, ale w rzeczywistości proces ten nie działa.
Kolejną kwestią jest wybór rozmiaru komórki. Często technolog chcąc maksymalnie oczyścić produkt, stosuje zbyt drobną siatkę. Prowadzi to nie tylko do nadmiernego rozdrobnienia użytecznych cząstek składowych, ale także do gwałtownego wzrostu obciążenia sita, jego przegrzania i częstych awarii zespołów łożyskowych. Optymalny rozmiar jest zawsze kompromisem pomiędzy czystością produktu a żywotnością sprzętu. Czasami bardziej ekonomicznie opłacalne jest pominięcie na tym etapie części średnio rozproszonych zanieczyszczeń i zatrzymanie ich później, np. w hydrocyklonach.
Nawiasem mówiąc, tutaj ekrany niektórych zaufanych producentów radzą sobie dobrze, biorąc pod uwagę takie niuanse w projekcie. Na przykład w sprzęcie, który dostarczaFirma LOGI (https://www.ljmagnet.ru), często istnieje możliwość szybkiej wymiany sit i dostosowania amplitudy drgań dla różnych rodzajów mokrych lub lepkich materiałów. To nie jest reklama, a obserwacja - gdy firma taka jak LONGIE działa od 1993 roku i produkuje tysiące sztuk sprzętu górniczego rocznie, to zazwyczaj ma już doświadczenie z tego „dziedziny” w swoich decyzjach. problemy.
Jeśli przesiewanie jest metodą suchą lub półsuchą, to hydrocyklony są już mokrym klasykiem. Zasada jest prosta: siła odśrodkowa oddziela ciężkie i duże cząstki. Jednak samo zainstalowanie cyklonu nie wystarczy. Kluczowym parametrem jest ciśnienie wlotowe. Za niska – nie wytworzy pożądanego wiru, duża frakcja nie będzie się oddzielać. Zbyt wysoki - wzrośnie zużycie dyszy piaskowej i zużycie ścierne samego korpusu. Przeprowadziliśmy eksperyment w sekcji odszlamiania: zwiększyliśmy ciśnienie, aby poprawićusuwanie grubych zanieczyszczeńpiasek Wydajność rzeczywiście wzrosła, ale po miesiącu pracy trzeba było wymienić okładzinę cyklonu i dyszy - wytarły się niemal do dziur. Brali pod uwagę ekonomię – wzrost jakości nie pokrył kosztów części zamiennych i przestojów.
Konstrukcja samego hydrocyklonu jest również zmienna. Kąt zbieżności, średnica rury piaskowej i drenażowej – wszystko dobierane jest pod konkretne zadanie. W przypadku bardzo grubych i ciężkich zanieczyszczeń czasami stosuje się cyklony z krótkim stożkiem i dużą średnicą. Ale generalnie są mniej skuteczne w przypadku dokładnej separacji. Zawsze jest równowaga.
Często zapomina się o przygotowaniu miazgi. Jeśli gęstość lub lepkość zawiesiny „chodzi”, działanie cyklonów staje się niestabilne. Potrzebujemy ciągłych pomiarów i najlepiej automatycznej regulacji. Bez tego możesz otrzymać albo przeładowany produkt piaskowy z masą małych cennych cząstek, albo wręcz przeciwnie, brudny drenaż z kawałkami skał, które powinny trafić do piasku.
Jest to metoda bardziej specyficzna, jednak w kontekście usuwania zanieczyszczeń z np. koncentratu rudy żelaza czy przy obróbce żużla jest niezastąpiona. Mówimy o usuwaniu przypadkowych wtrąceń ferromagnetycznych – fragmentów podpór i narzędzi, które dostały się do rudy podczas wydobycia. Wtrącenia te są typowymi gruboziarnistymi zanieczyszczeniami, ale o specjalnych właściwościach.
W tym miejscu często mylony jest rodzaj separatora. Do usuwania dużych kawałków metalu (wielkości kilku milimetrów) odpowiednie są separatory bębnowe z taśmą samorozładowującą lub separatory podwieszane nad taśmą. Jeśli jednak metal jest mały, ale nadal ferromagnetyczny, może być wymagana separacja przy wyższych gradientach pola magnetycznego. Kiedyś miałem do czynienia ze zwiększoną zawartością żelaza w koncentracie niemetalicznym. Zamontowaliśmy standardowy separator bębnowy - nie pomogło. Okazało się, że zanieczyszczeniem był drobny pył magnetytowy, który osadził się na cząsteczkach przydatnego minerału. Problem został rozwiązany poprzez wprowadzenie mokrego stopnia separacji magnetycznej z dokładniejszym dostrojeniem.
W tym segmencie szczególnie widoczne są firmy posiadające głęboką wiedzę w zakresie technologii elektromagnetycznej. To samoFirma LOGI, będąca pierwotnie naukową firmą elektromagnetyczną, często oferuje rozwiązania, w których separacja magnetyczna jest zintegrowana z całym obwodemusuwanie grubych zanieczyszczeńnie jako osobna operacja, ale jako logiczne uzupełnienie kontroli lub klasyfikacji. Jest to podejście wywodzące się z doświadczenia w projektowaniu skomplikowanych urządzeń.
Największym błędem jest uwzględnienie etapu usuwania gruboziarnistych zanieczyszczeń w izolacji. To jest ogniwo w łańcuchu. Przykładowo, jeśli po przesianiu materiał trafi do młyna kulowego, to nieusunięte duże kawałki skały płonnej nie tylko zmarnują mielnik, ale także mogą stać się źródłem tego samego złomu metalu (w przypadku zużycia okładziny i kulek), co będzie wówczas stanowić problem na etapie separacji magnetycznej. Okazuje się, że jest to błędne koło.
Dlatego ważne jest, aby uzyskać informację zwrotną pomiędzy etapami. Prosty przykład: jeśli operator zauważy wzrost ilości dużych cząstek w odpływie hydrocyklonów, jest to sygnał albo spadku ciśnienia zasilania, albo zużycia dyszy piaskowej. Trzeba szybko reagować, w przeciwnym razie cały kolejny łańcuch technologiczny będzie prowadził do usterek.
Kolejną pułapką jest zmiana właściwości surowca. Istnieje tylko jedno złoże, ale w różnych jego częściach można wydobywać rudę o różnej skłonności do rozkładu, twardości i zawartości gliny. To, co działało wczoraj, może nie być skuteczne dzisiaj. Konieczna jest pewna elastyczność obwodu i co ważne przeszkolony personel, który rozumie istotę procesów, a nie tylko monitoruje odczyty czujników.
Więc,usuwanie grubych zanieczyszczeń- jest to dalekie od zwykłej „filtracji”. Jest to pierwsza i krytyczna bariera utrudniająca przetwarzanie surowców. Od jego wydajności zależy zużycie całego sprzętu, zużycie odczynników flotacyjnych, jakość końcowego koncentratu i ostatecznie ekonomika całego przedsiębiorstwa. Metody są tak stare jak świat, ale subtelności ich stosowania były udoskonalane przez lata, często metodą prób i błędów. A kluczem do sukcesu nie jest idealny sprzęt z katalogu, ale odpowiednio dobrany i dostosowany schemat do konkretnych, zawsze nieco nietypowych, warunków. Dlatego współpraca z producentami, którzy sami są zanurzeni w branży i mają za sobą dziesiątki zrealizowanych projektów, jak np. LONGI zatrudniająca ponad 1200 pracowników i posiadająca własną produkcję, często daje pewniejszy efekt niż zakup „uniwersalnego”. rozwiązania. Ponieważ najprawdopodobniej już przeszli przez te błędy w ciągu 30 lat pracy i wiedzą, gdzie mogą znajdować się słabe punkty w tym procesie.