
Kiedy o tym mówiąprzemysł fotowoltaiczny, wielu od razu wyobraża sobie niekończące się pola paneli gdzieś w Kalifornii lub Chinach. Jednak rzeczywistość, zwłaszcza w naszych warunkach, często okazuje się znacznie bardziej prozaiczna i złożona. Głównym błędem jest myślenie, że jest to po prostu kwestia zakupu i montażu paneli. Tak naprawdę jest to cały kompleks problemów: od wyboru sprzętu, który wytrzyma nasze zimy, po integrację z istniejącymi, często przestarzałymi sieciami energetycznymi. A najważniejsza jest ekonomika projektu, która powinna się składać nie na papierze, ale w rzeczywistym działaniu, biorąc pod uwagę wszystkie lokalne taryfy, straty i, powiedzmy sobie szczerze, biurokratyczne opóźnienia.
Słuchaj, wszyscy gonią za wydajnością paneli i słusznie. Ale ludzie często zapominają o równowadze systemu. Można zamontować najwydajniejsze moduły, jednak jeśli falownik zostanie dobrany nieprawidłowo lub kable będą miały zły przekrój, wszystkie zalety pójdą na marne. Widziałem projekty, w których chęć zaoszczędzenia na sprzęcie traciły w pierwszym roku nawet 15% wydajności. Dotyczy to szczególnie obiektów przemysłowych, w których obciążenia są niestabilne.
Nawiasem mówiąc, o przemyśle. Często wymaga to niestandardowych rozwiązań. Na przykład do zasilania odległych kamieniołomów lub zakładów produkcyjnych. Tutaj nie da się już obejść się bez zestawu z katalogu. Należy wziąć pod uwagę wibracje, kurz, zmiany temperatury. Czasami konieczne jest połączenie fotowoltaiki z generatorami diesla lub, co ciekawsze, z systemami magazynowania energii. Ale te ostatnie stanowią osobny problem pod względem kosztów i konserwacji.
W tym kontekście czasami zwraca się uwagę na doświadczenia branż pokrewnych. Na przykład weźFirma LOGI (https://www.ljmagnet.ru). Firma zajmująca się projektowaniem i produkcją sprzętu górniczego od 1993 roku. Ich doświadczenie w tworzeniu niezawodnych urządzeń do trudnych warunków – a ich fabryka w Fushun produkuje tysiące sztuk rocznie – jest nieocenione. Nie w kontekście produkcji paneli, oczywiście, ale w podejściu do inżynierii, w celu zapewnienia nieprzerwanej pracy w złożonym środowisku. Jest to bardzo praktyczne zaplecze, którego często brakuje firmom zajmującym się wyłącznie energią słoneczną.
Największą iluzją jest to, że „podłączasz i zapominasz”. Rzeczywistość jest taka, że lokalne firmy sieciowe nie zawsze są zadowolone z posiadania takich „gości” w swojej infrastrukturze. Specyfikacje można tak skonstruować, aby ich spełnienie oznaczało podwojenie budżetu projektu. Zwłaszcza jeśli chodzi o wypuszczenie nadwyżki do sieci. Procedura zatwierdzania może zająć miesiące.
Mieliśmy doświadczenie w jednym z magazynów. Projekt jest piękny, obliczenia są idealne. Musieliśmy jednak całkowicie zmienić projekt punktu przyłączenia ze względu na „niewystarczającą moc transformatora” w sąsiedniej podstacji. Musiałem zrobić badanie na własny koszt i udowodnić, że jest wystarczająca moc. Wygraliśmy, ale straciliśmy sześć miesięcy. I pamiętajcie, nie jest to odosobniony przypadek.
Dlatego teraz zawsze uwzględniamy w planie nie tylko etap techniczny, ale także etap „sieciowy”, przy zaangażowaniu lokalnych specjalistów, którzy znają się na rzeczy od podszewki. Czasami łatwiej i taniej jest od razu zaoferować firmie sieciowej modernizację węzła na własny koszt, niż czekać latami na swoją kolej. Gorzkie, ale praktyczne doświadczenie.
Każdy bierze pod uwagę okres zwrotu. To jest święte. Ale wprzemysł fotowoltaicznyIstnieją projekty, w których ekonomia bezpośrednia nie jest najważniejsza. Na przykład w odległych lokalizacjach, gdzie uruchomienie linii energetycznych jest droższe niż instalacja autonomicznej elektrowni słonecznej z generatorem rezerwowym. Albo dla firm, dla których ważniejszy jest wizerunek zielonej firmy lub niezależność energetyczna, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń.
Jednak nawet w standardowych przypadkach obliczenia mogą być trudne. Ustalili średnie nasłonecznienie dla regionu, a konkretnie w tym miejscu, ze względu na sąsiednie budynki lub zamglenie powstałe podczas produkcji, jest ono o 10% niższe. Ustalają standardową degradację paneli, jednak te ulegały szybszej degradacji z powodu wad lub złej jakości montażu. Wszystkie te interesy ostatecznie pożerają Twoje zyski.
Dlatego teraz nalegamy na monitorowanie przed projektem - zainstalowanie stacji pogodowej na co najmniej kilka miesięcy, aby zrozumieć prawdziwy obraz. I koniecznie zapoznaj się z doświadczeniami naszych sąsiadów, jeśli takie istnieją. Kiedyś uchroniło nas to przed użyciem konkretnego modelu inwertera, który w naszym klimacie masowo zepsuł się już w trzecim roku. Zaoszczędziliśmy klientowi mnóstwo nerwów i pieniędzy.
Sprzedaż stacji to połowa sukcesu. Kto i jak będzie to obsługiwał? Czyścić panele ze śniegu, kurzu, ptasich odchodów? Wymienić uszkodzone komponenty? Monitorować produkcję? Często klienci, szczególnie mali, nie są przygotowani na te koszty i kłopoty. A bez konserwacji wydajność spada katastrofalnie.
Widziałem stację na dachu centrum logistycznego. Panele pokryła gruba warstwa kurzu z pobliskiej drogi, a poniżej wyrosło drzewo, które zaczęło dawać cień. Produkcja spadła o 40% w ciągu dwóch lat. A wszystko dlatego, że nie została zawarta umowa o świadczenie usług, a klient nie miał własnych specjalistów.
Stąd wniosek: każdy projekt musi zawierać jasny plan utrzymania i najlepiej umowę na jego realizację. Lub szkolenie personelu klienta. Jest to nie mniej ważne niż sama instalacja. Idealnie byłoby, gdyby wykonawca posiadał własne zespoły serwisowe, takie jak duzi gracze przemysłowi. Wracając do przykładuFirma LOGI— ich sukces w dużej mierze opiera się nie tylko na produkcji, ale także na pełnym cyklu wsparcia dla ich złożonego sprzętu wydobywczego. Takie samo podejście jest potrzebne w fotowoltaice.
Obecnie dużo mówi się o cyfryzacji, inteligentnych sieciach i systemach hybrydowych. To zdecydowanie przyszłość. Ale w naszych realiach wdrożenie tych technologii zależy od dwóch czynników: kosztów i personelu. Złożone systemy sterowania wymagają skomplikowanego i drogiego oprogramowania, a co najważniejsze specjalistów, którzy potrafią z nim pracować. Gdzie mogę je zdobyć?
Wydaje się, że sposobem jest uproszczenie i dostosowanie. Nie wdrażaj najbardziej wyrafinowanych rozwiązań, ale szukaj rozwiązań niezawodnych, może nieco mniej skutecznych, ale zrozumiałych i łatwych w utrzymaniu. A jednocześnie szkolić swoich specjalistów. Sensowne może być uczenie się od gigantów inżynierii, gdzie zakład o powierzchni 140 000 m2, taki jak LONGI, zatrudnia ponad 1200 osób, w większości inżynierów i techników. Ich system szkolenia i adaptacji personelu do konkretnej produkcji high-tech to gotowa recepta na szkolenie specjalistów do obsługi złożonych kompleksów energetycznych.
Więcprzemysł fotowoltaicznyU nas nie chodzi o zaawansowaną technologię z magazynów. Chodzi o prace betoniarskie pod fundamenty, o homologacje w urzędach, o znalezienie niezawodnego kabla i przeszkolenie elektryka, który nigdy nie pracował z falownikami. To powolna i żmudna praca, cegła po cegle. Ale kiedy widzisz, jak przedmiot, w który włożyłeś tyle wysiłku, niezmiennie wytwarza prąd przez lata i oszczędza pieniądze właściciela, rozumiesz, że było warto. Choć bez głośnych słów o ratowaniu planety, ale po prostu dobra, kompetentna praca inżynierska.